Quo vadis

„PRZYMUS POWTARZANIA”

 [artykuł, który napisałam do tygodnika "Kurier Radia Bielsko" Nr 36 (113) wydanego w 2013-10-24.]

   To termin użyty po raz pierwszy przez Zygmunta Freuda w 1914 roku, czyli niemal 100 lat temu, na określenie nieświadomych, wewnętrznych impulsów, skłonności, potrzeb, które wymykają się spod kontroli i prowadzą do powtarzania przykrych, nieprzyjemnych czy wręcz bolesnych doświadczeń i sytuacji. Robimy różne rzeczy, które nam czasem szkodzą, ulegamy zachowaniom nałogowym, próbujemy uporczywie zrealizować pragnienie, pomysł, który już wielokrotnie nam się nie powiódł, czyli ulegamy przymusowi powtarzania czegoś, co nam nie sprzyja.

   Lista powtórzeń jest długa – od uzależnień, np. od alkoholu, narkotyków, hazardu, komputera, seksu, po angażowanie się w urazowe związki z określonymi mężczyznami i kobietami według jakiegoś klucza. To także natrętne i męczące wycofywanie się z wyzwań, które mogłyby przynieść pozytywne rezultaty. Wielokrotnie składane sobie i innym obietnice dotyczące zmiany są łamane i powstaje poczucie bezradności i bezsilności. Trudno się powstrzymać przed tym błędnym kołem, rośnie nasze niezadowolenie i bilans różnorakich strat – emocjonalnych, często też materialnych. Dodatkowo człowiekowi wydaje się, że właściwie jest to tylko zbieg aktualnie fatalnych okoliczności i nie ma głębszego związku z osobistą przeszłością.

   Błędne koło można przerwać w dowolnym momencie, choć nie ma łatwej, szybkiej recepty na zmianę. Doświadczenie przełamywania takich schematów i przymusów oferuje psychologiczna praca nad sobą w relacji terapeutycznej, poszerzanie obszaru świadomości i wiedzy o przeżywanych konfliktach wewnętrznych, o motywach swego działania i wyborów życiowych. To proces obciążający emocjonalnie, bo wymaga przyjrzenia się własnym trudnym, dotychczas odpychanym myślom, sprawom, uwikłaniom. Jednak daje on szansę na korektywne przeżycie, lepsze zrozumienie siebie, a w rezultacie na poszukiwanie i dokonywanie realnych korzystnych zmian w codziennym życiu i funkcjonowaniu w środowisku. Rośnie wówczas samoocena i poczucie wpływu, co daje wtórnie impuls do dalszych przemian.

   Czy warto się zatrzymać i znaleźć dla siebie taki czas na refleksję, odkrywanie co nami kieruje, skąd ten przymus i jaką potrzebę wyraża – to kwestia oceny sytuacji życiowej, w której znalazła się dana osoba, na ile uwiera i przygniata to co jest – każdy znajduje własną odpowiedź, analizując i bilansując czas, środki, oczekiwane efekty.

   Jest taka możliwość, ale nie ma przymusu...